środa, 14 czerwca 2017

Mój dom na wsi

Kiedy w mieście robi się gorąco i ulice się wyludniają, to dla nas znak, że czas już jechać na wieś do naszego domu. Dom posiada wszystkie wygody domu letniskowego/ nie mamy tylko telewizji/. Dlatego też zabieramy kilka najpotrzebniejszych rzeczy i śmigamy na wieś. Potrzebne zakupy spożywcze możemy zrobić po drodze. Lubię tam odpoczywać, wstawać wcześnie rano około 4.00 i siedząc otulona pledem, słucham koncertu ptaszków lub w czasie kwitnienia lipy delektuję się jej zapachem i spijam kawę z mleczkiem. Pamiętam jak w tym samym miejscu jako dziecko, też siedziałam rano na kamieniu i czekałam na mleko prosto od krowy. BBBBrrrrrrr jak ja tego nie lubiłam. No cóż babcia kazała to piłam, ale jak tylko się gdzieś oddaliła, Azorek już wiedział co ma robić. Kochany pies. Najbardziej interesowały mnie czereśnie na drzewie, marchewki i rzodkiewki z ogródka sąsiadki i takie tam. Ot takie miłe wspomnienia.


Domu na wsi pilnował taki oto wspaniały owczarek Dżoker/ niestety już go nie ma z nami/. Najbardziej lubił pilnować gorącego grilla.




A tak prezentuje się nasz dom w zimowej scenerii.


A tak prezentuje się latem.



Wiosną kwitną konwalie. Latem pachnie lipa. Jest cudownie.


A teraz kilka fotek ze środka.


Kącik wypoczynkowy.



Taras.



Kuchnia.


Sypialnia.


Jeszcze jedna fotka z naszego domu.


Napiszcie czy Wam się podoba? Lubię zmiany we wnętrzach i w tym roku też planuję coś zmienić

3 komentarze: