Zakupiłam go dawno temu. Może to trochę Was zdziwić ale było to około 11 lat temu. Właśnie wtedy adoptowaliśmy naszego Dżokera ze schroniska. Pies miał długą sierść a właściwie były to włosy, gubił je na potęgę i taki właśnie odkurzacz z turbo szczotką do zbierania psich kłaków zakupiliśmy. Muszę stwierdzić, że przez te wszystkie lata spisywał się doskonale. Z drobnych napraw to tylko wtyczka była do wymiany, podejrzewam że przegryzł ją Dżoker. Nie lubił odgłosu odkurzacza. Na dowód zrobiłam zdjęcie rury od szczotki, zobaczcie jak ją poturbował swoimi zębami.
Tak Dżokuś lubił mojego pomocnika. Ale nie o tym miał być wpis. Odkurzacz to taki sprzęt, że podczas pracy chłonie dużo kurzu do środka jak i na zewnętrzną obudowę. Dlatego po każdym użyciu przecieram jego wnętrze oraz zewnętrzną obudowę miękką ściereczką zmoczoną w płynie do płukania ubrań. Powoduje to, że cząsteczki kurzu odbiją się od plastikowej obudowy i w ten sposób odkurzacz jest czysty. Przed każdym sprzątaniem sprawdzam, czy worek nie jest do wymiany. Raz na miesiąc sprawdzam filtry i co najważniejsze odkurzacz musi mieć stałe miejsce garażowania. Nie może być tak, że raz stoi w kącie za drzwiami w pokoju, a następnym razem upycham go w szafie w łazience. Jeżeli odkurzacz ma już ustalone swoje miejsce pobyty, to nigdy się nie zniszczy, bo to jest jego bezpieczne miejsce. Nigdy jego ładna obudowa się nie zarysuje, a co gorsza nie pęknie, nie zostanie zalany.
Tak wygląda mój odkurzacz od środka.
Tak wygląda filtr wewnętrzny, który raz na miesiąc czyszczę.
A tak wygląda filtr zewnętrzny.
A Wy jak dbacie o swoje odkurzacze?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz